Podróże

Dlaczego trzeba obejrzeć EXPO w Mediolanie

Keczup, inkubator czy żarówka. Takie kiedyś wynalazki debiutowały na wystawach światowych. A teraz z hukiem pada myśl, co zrobić, żeby mądrze wyżywić planetę. Jak poradzić sobie z takim absurdem: w krajach bogatych, które stać na zdrową żywność, ludzie jedzą shit, tyją i w zasadzie umierają z jedzenia, a w krajach biednych jest zdrowa żywność (bo nie ma cywilizacji), ale jest jej tak mało, że ludzie umierają z głodu.

Jest pięknie i niewesoło – tak najkrócej mogę podsumować dwudniową wizytę na EXPO, które polecam zwiedzić każdemu. Każdemu, kogo interesuje życie na planecie Ziemia. Chociaż zadowoleni będą też ci, którzy wielkie problemy świata mają gdzieś, a interesują ich przede wszystkim problemy estetyczne. Wtedy wystarczy im nawet jeden dzień, żeby sobie pochodzić i pooglądać dobrych parędziesiąt pawilonów i budowli. To niezły przegląd wizji, jakie rozmaite kraje albo organizacje czy korporacje mają na swój temat. Oczywiście jest parę pasztetów, pawilonów-dziwadeł, co tylko świadczy o obowiązującej wszędzie zasadzie bioróżnorodności (tych nie fotografowałam). Wyprawić na EXPO powinni się też smakosze, bo mają szansę popróbować specjałów z setek krajów i regionów – w każdym narodowym pawilonie jest sklepik i restauracja (ewentualnie bar), gdzie się je serwuje. Nie wspominając już o cudownej zonie skupiającej wyszynki Włochów – jeśli mnie pamięć nie myli to jest razem jakieś 20 regionalnych kuchni jedna obok drugiej. Ogarnięcie tego w jeden dzień może być już kłopotliwe, bo jednak pomiędzy próbowaniem dań trzeba też mieć czas na ich strawienie.

Tak więc jeśli chcemy czegoś więcej się dowiedzieć, doświadczyć, powoli coś obadać, to jeden czy dwa dni nie wystarczą. Myślę, że absolutne minimum to trzy pełne dni. Ciągnie mnie, żeby wycieczkę powtórzyć, bo część pawilonów narodowych odstraszała kolejkami.

Na pierwszy ogień poszedł pawilon czeski. Przed nim w towarzystwie dziwnej rzeźby ptako-samochodu można było moczyć nogi w basenie. Ach, ta pepicka praktyczność… Wymyślili świetny patent na upalne dni, których pewnie aż do października nie zabraknie. Na dachu mieli drugą frajdę – ogród pełen ziół.

_DSC7127

Tu nasza polska specjalność – jabłka, które postanowiliśmy jako naród wyeksponować też w architekturze inspirowanej skrzynkami do ich transportu. Obciachu nie było (to do wszystkich hejterów, którzy na forach obrzucali nasz pawilon błotem). Klasyk Mitoraj też nieźle wyglądał na tle tego ekskluzywnego warzywniaka.

_DSC7166

Dla porównania pawilon Monako, które pokazało, że można też z kontenerów. Wyobrażam sobie, jakie błoto by było rzucane, gdyby Polska wpadła na taki pomysł. A tu luz._DSC7193

Nasze bratanki postanowiły połączyć drzewo życia z szamańskim bębnem (lepiej to widać z boku). Przypomniał mi się od razu Jacek Kleyff i jego „Węgier nie ma cegieł”.

_DSC7196

Brytyjczycy i ich wzorowany na plastrze miodu pawilon. Mi się bardziej skojarzył z rojem wściekłych pszczół.

_DSC7197

Rosja musiała być mocarna. Przeglądał się w niej cały świat, a ona niczym rakieta wzbijała się w górę. W środku wielkie laboratoria, tablice Mendelejewa, restauracje wśród łanów zbóż.

_DSC7173

_DSC7187

_DSC7186

Włoski dystrykt czekolady.

_DSC7300

Niemcy deklasowali rywali (jedyna kolejka, którą odstałam, żeby się tam dostać). Ordnung muss sein w każdym calu. Wpuszczanie luda grupami, dobrze poinstruowanymi, śluzy, te sprawy… Wręczają na wejściu coś jak zeszyt ucznia – białe kartki w tekturowej okładce i z miniczujnikami, potem podchodzi się do pionowych rzutników, podsuwa toto i toto zamienia się w tablet (można palcem po tym papierze przesuwać tak jak po elektronicznym urządzeniu). I wiele innych cudów, od prześwietlarki zawartości półek sklepowych do wielkiego muzeum-laboratorium gleby. Bo wiadomo, że gleba to podstawa.

_DSC7305

_DSC7308

_DSC7306

Największe wzruszenie – hologram wyświetlający głodujące dziecko w pawilonie Korei Południowej. Zdjęcie nie oddaje wrażenie tej namacalnej bliskości… A w drugiej sali – hitec-owo pokazane, a raczej prześwietlone ciała obfite.

_DSC7144

_DSC7143

Trochę afrykańskiego koloru

_DSC7161

Dużo smakowitości w strefie włoskich restauracji

_DSC7200

I kilka scenek rodzajowych

_DSC7201

_DSC7198

_DSC7287