Podróże

Niespiesznie zwiedzając Cypr

_DSC9595

Cudowna wyspa na jesień. Morze jeszcze ciepłe, turystów trochę mniej i można dać nogę wgłąb lądu. Tam dopiero jest ciekawie.

Kompaktowość Cypru ma wiele zalet. Nie potrzeba wielkiej wyprawy, żeby znaleźć się w całkiem wysokich górach, a po południu już pławić się w morzu. Ostatnia wyprawa do krainy Afrodyty w początkach marca upewniła mnie, że trudno się tą wyspą znudzić, a od gościnności mieszkańców prosta droga do uzależnienia.
Tym razem Cypr w wersji slow – spacery malowniczymi ścieżkami, lokalne przysmaki, agroturystyczne noclegi i tropienie prawdziwych diamentów sztuki sakralnej.
Oto dziesięć punktów mojego programu.

1. IŚĆ W STRONĘ SKAŁY
Na rozruch jedna z moich ulubionych, choć nie jakichś specjalnie zakamuflowanych ścieżek na południowo-wschodnim Cape Greco – wytarta wśród kępek roślinności i skał. Łączy plażę Konnos z cyplem, na którym stoi kaplica Agioi Anargiroi. W niej  podobno chętnie bierze się śluby, ale ja w tym rejonie widziałam głównie spacerujące koty. Poniżej kaplicy schodzi się do mocno wyrzeźbionych morskimi falami jaskiń – miejsca owładniętego bodajże jakimś miłosnym czarem.

_DSC9397

2. NIEZŁE ZIÓŁKO

W głębi lądu świeżo wytryskująca zieleń i pierwsze kwitnące zioła na łagodnych pagórkach przypominały momentami słodkie toskańskie widoki. To była dopiero zapowiedź spotkania z niezwykłym człowiekiem…

 

_DSC9472

 

_DSC9467

To Christos Kayias – istny Ostatni Mohikanin – człowiek, który przywraca życie maleńkiej wiosce Arsos, leżącej około 20 kilometrów od Pafos. Zielarz, który wymyślił sobie, że stworzy własną ścieżkę dydaktyczną poświęconą roślinom, coś w rodzaju autorskiego ogrodu botanicznego w środku naturalnego krajobrazu. Ścieżka łączy sześć średniowiecznych źródełek. The Bush Doctor, jak się zowie, powrócił na ziemię swojego dziadka (tutaj można obejrzeć jego zdjęcie z tym uroczym staruszkiem), mieszka na kompletnym odludziu, w domku przyklejonym do wzgórza. Buduje pomału swoją ścieżkę, zbiera zioła, suszy je, robi ziołowe mieszanki, które sprzedaje w The Tea Shop Arsos. Oprowadzanie po przyrodzie w jego wykonaniu to niesamowita przygoda – polecam wszystkim, którym znudzi się cypryjskie plażowanie. Tu kontakt przez FB.

_DSC9658

3. UCZTA DLA UCHA

Ci, którzy chcieliby zrozumieć fenomen greckiego amfiteatru, czyli jego niezwykłą akustykę, powinni koniecznie odwiedzić pozostałości starożytnego miasta Kourion. Ze wszystkich budowli zdecydowanie najlepiej zachował się amfiteatr właśnie. Trzeba koniecznie stanąć pośrodku czegoś, co my nazwalibyśmy sceną, ale w antyku nazywało się chórem, i powydawać z siebie różne dźwięki, najlepiej do kogoś, kto siedzi na ostatnim pięterku widowni. Tam się z głosem dzieją cuda. Podobno akustycznie najlepszy amfiteatr ever zachował się w Mykenach (też wciągam go na listę przyszłych wypraw). Japończycy byli nim tak zaintrygowani, że postanowili zbudować jego dokładną kopię, co do szczeliny w siedzeniu. A mimo to rozchodzący się tam dźwięk był dużo gorszy niż greckim oryginale. W Kourionie dodatkowym atutem jest nieskalany żadną nierównością widok na brzeg morza. 

_DSC9483

 

_DSC9500

4. O ZALETACH ASCEZY

Jednym z najcudowniejszych miejsc na Cyprze jest wydłubana w skale samotnia Św. Neofita. Ten żyjący w XII wieku chłop uciekł przed aranżowanym małżeństwem do klasztoru i zupełnie oddał się Bogu. Po jakimś czasie braciszkowie pozwolili mu na zamieszkanie w odosobnieniu. Własnoręcznie wyrychtował sobie celę – wykuł w skale i urządził – a obok – stworzył kaplicę. Zaczął nawet samodzielnie pokrywać ją freskami, a dzieła dokończył braciszek Teodor. Nie tylko do prac manualnych był uzdolniony – okazał się bardzo płodnym pisarzem. Pozostawił wiele bezcennych świadectw. Parę wieków później przy jego samotni powstał klasztor jego imienia, dziś zamieszkuje go, o ile mnie pamięć nie myli, zaledwie 9 mnichów. Nigdy chyba nie widziałam tak zatrzymanego w czasie miejsca.

_DSC9542

 

_DSC9547

5. CO MNIE CIĄGNIE DO CZASZKI ŁAZARZA?

I do rozmaitych świętych szczątków. Na Cyprze jest kilka takich unikalnych miejsc. Niektóre budzą kontrowersje, jak np. relikwie św. Łazarza, które to w jakimś odmęcie dziejów zaginęły i w dwóch różnych miejscach wypłynęły. Są w związku z tym dwa ośrodki kultu i dwie legendy – dla kościoła zachodniego w Marsylii, dla wschodniego – w Larnace. Każdy uważa, że ma te prawdziwe… W każdym razie w bazylice w Larnace są, że tak powiem, ogólnodostępne – wystawione w olbrzymim srebrnym relikwiarzu z szybkami. Centralnie, w okrągłym okienku zobaczymy czaszkę rzeczonego.
Inną, zupełnie unikalną relikwią jest jedyny na świecie fragment liny, którą Rzymianie przywiązali Chrystusa do krzyża. Mieści się w klasztorze św. Krzyża w Omodos. I znów – bez specjalnej straży i zasiek można sobie one bezcenne fragmenty przez wizjer w relikwiarzu pokontemplować.

_DSC9457

czacha

lina

6. WIEJSKIE LUKSUSY

Pomiędzy jednym sacrum a następnym trzeba się trochę przespać. Oczywiście trudno jest kogoś na siłę wyciągać z dobrego (a tych jest naprawdę wiele) hotelu na wybrzeżu, a mimo to warto przeżyć coś innego. Cały czas tęsknię za gościną w Arsoramie. To XVIII-wieczne siedlisko przekształcone w zupełnie romantyczne pokoje gościnne w słynącej z winnic wiosce Arsos. Właściwie są to całkiem niezależne apartamenty z pełni wyposażoną kuchnią, ogrzewane, zamediowane – można w nich przetrwać nawet zimę. Ale tym, co mnie we wspomnieniach ciągnie tam chyba najbardziej, to niesamowita gościnność właścicieli i znakomita kuchnia, której u nich można było spróbować. Na dziedzińcu, jak przystało na tradycyjny cypryjski dom, stoi piec, w którym piekło się zawsze chleb i flaounes – wielkanocne ciasto serowe.

_DSC9636

_DSC9635

7. WINA DAJCIE

I dadzą. Na Cyprze tradycja produkowania wina liczy 5,5 tysiąca lat, więc czapki usuwa z głów. Zanim jednak rzucimy się w ciemno na pamiątkowe zakupy, warto przemyśleć sprawę i odwiedzić którąś z winnic, np. Ktima Gerolemo koło Omodos i popróbować win (to miejsce jest czynne 7 dni w tygodniu). Wśród flaszek jest sporo medalistek i jedyny problem możemy mieć decyzją, którą wybrać. Zwłaszcza, że sklepik obfituje w jeszcze inne lokalne przysmaki. Pewnik jest tylko jeden – że wyjeżdża się stamtąd przynajmniej z jedną butelką Commandarii – deserowego winka robionego z suszonych na słońcu winogron. To absolutny mus. Zwłaszcza, że to najdłużej na świecie produkowane wino pod jedną nazwą. Sięga XII-wiecznych krucjat.

_DSC9673

8. MAŁE MALOWANE CUDEŃKA

Wszystkich malowanych bizantyńskich kościołów i klasztorów w górach Troodos jest chyba 60, z czego 10, tych absolutnych majstersztyków, wciągniętych jest na listę UNESCO. Ja zobaczyłam Pelendri i wystarczyło na zaplanowanie kolejnej podróży tylko śladami tej architektury. Największe urzeczenie to jeden z fresków z życia Marii – jej spotkanie z Elżbietą. Obie ciężarne z widocznymi dziecięciami w brzuchu! Przy czym święty Jan już czuje, kim będzie Chrystusik, zapobiegliwie więc kłoni mu się już w łonie matki.

_DSC9701

mary

 

9. PIKSLE ANTYKU

To może banał powiedzieć: trzeba zobaczyć mozaiki w Pafos. Ale je naprawdę trzeba zobaczyć. No bo nikt jakoś specjalnie nie upiera się, żeby w Egipcie nie oglądać piramid. Spośród wszystkich największe wrażenie robi chyba Dom Dionisosa – 2000 metrów kwadratowych antycznej pikselozy na najwyższym poziomie!

_DSC9622

10. Z ZABAWOSTEK

Wybrałam skrzynki pocztowe w formie sakralnych miniatur. I samoobsługowe przydrożne sklepy. Kto by tam stał cały dzień w słońcu, żeby sprzedać parę worków pomarańczy. Wystawia się towar, podaje cenę, organizuje tackę i każdy się sam obsługuje.

_DSC9657
_DSC9558

_DSC9606

 

I ważna na koniec informacja: na Cypr dostaniemy się tanimi liniami WIZZAIR, latają dwa razy w tygodniu (wtorek, sobota), można więc wybrać się na długi weekend, bez oglądania się na sztywne tygodniowe turnusy. 

Join the discussion

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *