Smaki

Najlepsze polskie wino…

_DSC8660

…rośnie pod Ślężą, a uprawia je Amerykanin. Trafiłam na pierwszy dzień zbiorów.

Wszystko zaczęło się wcale nie wśród szumiących łanów polskiej ziemi, tylko parę ładnych kilometrów nad Atlantykiem. Steward, nadzwyczaj giętki i uprzejmy, urodzony do czarowania w Dreamlinerze, podał kartę win, a w niej zobaczyłam trunek o nazwie ADORIA. Wzniośle, myślę sobie, no to poadorujemy. Zwłaszcza, że zaintrygował mię kraj pochodzenia: Polska. Pomyślałam, że w tym przedziale raczej na ludziach nie eksperymentują, i zamówiłam. Nie oczekiwałam wzniosłości. Raczej szykowałam się na spotkanie z nutami kwasowymi i krótkimi bukietami. I bardzo nie chciałam z lotowskiego szezlonga spaść na twardy stołek w wagonie Warsa. Tymczasem wino zaskoczyło. Aromatem, lekkością jakąś taką zagraniczną, szlachetnością po prostu. Ostatni taki kontrast w stosunku do oczekiwań pamiętam jak po tygodniach studenckiego kelnerowania na ziemiach północnoniemieckich i zapoznania dogłębnego oferty Eurospara nagle zostałam poczęstowana kieliszkiem Sancerre czy innego Pouilly-Fume. Tego typu solidności nie spodziewałam się po gronach chowanych w naszych szerokościach. Wtedy, prawie z automatu, narodziła się myśl, żeby tę zagadkową winniczkę po prostu odwiedzić. Mijały tygodnie i miesiące, wreszcie wyprawę na Dolny Śląsk zarządziłam i jakimś cudownym zrządzeniem losu trafiałam na pierwszy dzień winobrania. Był to 30 września.

_DSC8641

Adoria leży w Zachowicach niedaleko Wrocławia, w małej wsi położonej między płaskimi jak stół polami, nad którymi wznosi się samotny masyw Ślęży. Żadnych wzgórków, wystawionych do słońca stoków, niczego, co kojarzy się z winnicami. Za to mikroklimat, jak w Szampanii – strefa najłagodniejszej pogody w Polsce. Jeśli mnie pamięć nie myli, zdarza się tam najwięcej słonecznych dni w roku. Kalifornijczyk Mike Whitney wybrał to miejsce 10 lat temu spośród, bagatela, 300 lokalizacji w Europie. Nie bez znaczenia były długie już związki z Polską (żona, dzieci). Od podstaw wybudował bodaj najnowocześniejszą w naszej krainie winnicę. Szczegółowo konsultował wybory sadzonek, kontaktował się z najlepszymi winiarzami w Europie i Stanach. Nie zapamiętałam, ile licencji i pozwoleń musiał zdobyć w kraju pozbawionym winiarskiej tradycji, bo była to zbyt duża liczba. Ale coś mi świta, że to mogło być około 130.

_DSC8691

Mike okazał się człowiekiem o nieprawdopodobnej pogodzie ducha. Cóż się dziwić. Ktoś, kto przeskoczył tyle biurokratycznych kłód, udowodnił możliwość niemożliwego, nawdychał się oparów absurdu może już ze spokojem się uśmiechać. Ale nie lenić. W trakcie wywiadu Mike cały czas był w ferworze działań, nie przysiadł ani na chwilę. To jeden z nielicznych wywiadów, które przeprowadziłam na stojąco. Ale w  końcu z prasy wydobywały się pierwsze litry soku winogronowego…

_DSC8613

Winnica Mike’a wydała mi się nadzwyczaj wypielęgnowana. Pańskie oko czuło się na każdym listku, co zreszta zaraz ekipa zbieraczy potwierdziła: „Dobry Pan” – to były najsłabsze określenia.  Ku mojej ekoświrowatej uciesze dostrzegłam też, że glebę użyźnia się tutaj winogronowymi  wytłokami.

_DSC8635
To jedna z dziewczyn przy zbiorach, a poniżej fragment podstawowej maszynerii, która obiera kiście winogron i z owoców wyciska sok. Miał on niezapomniany smak. Mike stwierdził, że to było najcieplejsze lata w historii jego winnicy i nawet frasował się trochę, czy aby wino z nich wytworzone będzie miało dostateczną kwasowość. To mną wstrząsnęło. Bo przecież mówimy cały czas naszych szerokościach geograficznych !

_DSC8680

Nie byłam w stanie spróbować, a zwłaszcza nabyć wszystkich win z oferty Adorii. Na przykład tutejszego mercedesa, czyli czerwonego Pinot Noir. Nie martwi mnie to wcale, bo po prostu jest po co tam wracać. Ale za to flaszeczkę polskiego szampana robionego metodą tradycyjną zwiozłam. Otworzyłam nim urodzinowe przyjecie i były zdziwienia gości, oj były.

_DSC8684

Na odchodnym rzuciłam jeszcze okiem na magazyn, a tam pod dachem nie tylko kamerka, ale i nadzór wyższej instancji. Święty Marcin czuwa, a Mike mówi, że wszystko w zgodzie z tradycją i że ksiądz z rana też był. Bo to pierwszy dzień winobrania i poświęcić trzeba…

_DSC8686

p.s. Czy z Adorii pochodzi najlepsze wino polskie, niech rozstrzygną fachowcy. Ja lepszego z naszej krainy nie piłam. 

Join the discussion

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *